RODZEŃSTWO
01:30 Marta 11 Comments Category : Alan i Bruno , bracia , rodzeństwo , rodzina
Pamiętacie moje obawy, mój strach związany z przebiegiem drugiej ciąży?
Pisałam o tym -> TUTAJ<-
Tak, bałam się jak cholera, każdy zakończony bezproblemowo tydzień odhaczałam
z ogromną radością, ulgą, ale też lękiem przeplatanym z nadzieją, że kolejny będzie równie łaskawy.
Nie obyło się bez drobnych epizodów bólowych, piszę drobnych, bo w porównaniu
do tych z pierwszej ciąży, to był pikuś, ale chodzenie w pasie na spojenie łonowe
od 27 tc zdziałało cuda i pozwoliło mi donosić ciążę i funkcjonować normalnie.
Dziś jestem najszczęśliwszą mamą pod słońcem, żałuję tylko, że tak późno odważyłam się na ten krok czyt. drugą ciążę.
Rodzeństwo, to coś niewyobrażalnie pięknego, najlepszy prezent, jaki możemy dać swoim dzieciom.
Między moimi chłopcami jest spora różnica wieku, bo aż 7 lat, ale kiedy widzę ich razem, tą więź, która się narodziła i z dnia na dzień wzmacnia się coraz bardziej,
to wiem, że wiek nie ma tu żadnego znaczenia, mają siebie, mieć będą i to się liczy.
Wszyscy wokół pytają mnie jak Alan reaguje na brata?
Już wybuch płaczu i pierwsze jego słowa, które wypowiedział na widok małego (jeszcze w szpitalu) mówią same za siebie.
Płakał ze szczęścia, bo czekał na niego 7 lat, tak mi powiedział mój mały, mądry chłopiec.
Za każdym razem jak wracam pamięcią do tych słów, płaczę jak bóbr, tak jak on płakał tego dnia (zresztą nie tylko on, bo to był bardzo emocjonujący dzień).
Od tamtej pory nic się nie zmieniło, kocha go bardzo i to widać gołym okiem.
Nie ma i nie było zazdrości, złośliwości z jego strony. Nigdy.
Czy będzie tak zawsze? Chciałabym bardzo!
A teraz...teraz jest wspaniałym starszym bratem, czuły, opiekuńczy, chętny
do pomocy przy kąpieli, karmieniu, co nie jest w żadnym wypadku jego obowiązkiem.
Tak po prostu, sam z siebie.
Przytula, całuje, codziennie podkreśla, że kocha Bruna - takie zachowania i wyznania, to miód na moje uszy i serce.
Przez pierwszy miesiąc w ogóle nie wypowiadał imienia Bruno, używał tylko słowa brat, (mamo brat płacze, mogę pomóc przy kąpieli brata, co robi brat...) długo myślałam dlaczego...ale po rozmowie z moją mamą doszłam do wniosku, że darzy go ogromnym uczuciem i szacunkiem, tak bardzo pragnął mieć brata (wspominał o tym niejednokrotnie), że teraz, kiedy go już ma, podkreśla to na każdym kroku.
To słowo ma dla niego ogromne znaczenie i myślę, a nawet widzę, że jest dumny
z bycia starszym bratem.
Będąc w ciąży bałam się, nie powiem, że nie.
Bałam się tego jak to będzie z dwójką dzieci, czy będę umiała kochać ich tak samo mocno (znam przypadki, że młodsze dziecko jest bardziej faworyzowane przez rodziców, niż starsze, nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłoby tak być i u nas), czy będę im poświęcała wystarczająco dużo czasu, tak, żeby żaden z nich nigdy nie poczuł się odepchnięty.
Wiecie co, głupie były te moje obawy!
Bo przecież miłość się mnoży, a nie dzieli, a moje serce jest pojemne.
Początki były trudne, fakt, musieliśmy wypracować sobie określony scenariusz.
Teraz jest dobrze, nawet bardzo; nie chcę pisać idealnie, bo gorsze dni też są,
ale to bardziej zmęczenie daje wtedy we znaki.
Jednak kiedy patrzę na nich, to serce mi rośnie, a widok ten rekompensuje wszystko.
KOCHAM!!!
Pisałam o tym -> TUTAJ<-
Tak, bałam się jak cholera, każdy zakończony bezproblemowo tydzień odhaczałam
z ogromną radością, ulgą, ale też lękiem przeplatanym z nadzieją, że kolejny będzie równie łaskawy.
Nie obyło się bez drobnych epizodów bólowych, piszę drobnych, bo w porównaniu
do tych z pierwszej ciąży, to był pikuś, ale chodzenie w pasie na spojenie łonowe
od 27 tc zdziałało cuda i pozwoliło mi donosić ciążę i funkcjonować normalnie.
Dziś jestem najszczęśliwszą mamą pod słońcem, żałuję tylko, że tak późno odważyłam się na ten krok czyt. drugą ciążę.
Rodzeństwo, to coś niewyobrażalnie pięknego, najlepszy prezent, jaki możemy dać swoim dzieciom.
Między moimi chłopcami jest spora różnica wieku, bo aż 7 lat, ale kiedy widzę ich razem, tą więź, która się narodziła i z dnia na dzień wzmacnia się coraz bardziej,
to wiem, że wiek nie ma tu żadnego znaczenia, mają siebie, mieć będą i to się liczy.
Wszyscy wokół pytają mnie jak Alan reaguje na brata?
Już wybuch płaczu i pierwsze jego słowa, które wypowiedział na widok małego (jeszcze w szpitalu) mówią same za siebie.
Płakał ze szczęścia, bo czekał na niego 7 lat, tak mi powiedział mój mały, mądry chłopiec.
Za każdym razem jak wracam pamięcią do tych słów, płaczę jak bóbr, tak jak on płakał tego dnia (zresztą nie tylko on, bo to był bardzo emocjonujący dzień).
Od tamtej pory nic się nie zmieniło, kocha go bardzo i to widać gołym okiem.
Nie ma i nie było zazdrości, złośliwości z jego strony. Nigdy.
Czy będzie tak zawsze? Chciałabym bardzo!
A teraz...teraz jest wspaniałym starszym bratem, czuły, opiekuńczy, chętny
do pomocy przy kąpieli, karmieniu, co nie jest w żadnym wypadku jego obowiązkiem.
Tak po prostu, sam z siebie.
Przytula, całuje, codziennie podkreśla, że kocha Bruna - takie zachowania i wyznania, to miód na moje uszy i serce.
Przez pierwszy miesiąc w ogóle nie wypowiadał imienia Bruno, używał tylko słowa brat, (mamo brat płacze, mogę pomóc przy kąpieli brata, co robi brat...) długo myślałam dlaczego...ale po rozmowie z moją mamą doszłam do wniosku, że darzy go ogromnym uczuciem i szacunkiem, tak bardzo pragnął mieć brata (wspominał o tym niejednokrotnie), że teraz, kiedy go już ma, podkreśla to na każdym kroku.
To słowo ma dla niego ogromne znaczenie i myślę, a nawet widzę, że jest dumny
z bycia starszym bratem.
Będąc w ciąży bałam się, nie powiem, że nie.
Bałam się tego jak to będzie z dwójką dzieci, czy będę umiała kochać ich tak samo mocno (znam przypadki, że młodsze dziecko jest bardziej faworyzowane przez rodziców, niż starsze, nie dopuszczałam do siebie myśli, że mogłoby tak być i u nas), czy będę im poświęcała wystarczająco dużo czasu, tak, żeby żaden z nich nigdy nie poczuł się odepchnięty.
Wiecie co, głupie były te moje obawy!
Bo przecież miłość się mnoży, a nie dzieli, a moje serce jest pojemne.
Początki były trudne, fakt, musieliśmy wypracować sobie określony scenariusz.
Teraz jest dobrze, nawet bardzo; nie chcę pisać idealnie, bo gorsze dni też są,
ale to bardziej zmęczenie daje wtedy we znaki.
Jednak kiedy patrzę na nich, to serce mi rośnie, a widok ten rekompensuje wszystko.
KOCHAM!!!
M.







