Nowy mebel...
Paletę, którą dostałam od sąsiada w zeszłe wakacje przeleżała w garażu spory kawał czasu, w końcu jednak doczekała się swoich 5 minut i zagościła w formie stolika kawowego w naszym salonie.
Nie jest to co prawda europaleta...tylko taka zwykła paletka z licznymi niedoskonałościami i właśnie dlatego tak bardzo ją lubię...wygląda tak, jakby była podgryziona zębem czasu i dla tego jest tak wyjątkowa.
Moje upodobania są często sprzeczne...lubię kiedy coś jest zrobione dokładnie, na tip top, spójne, wręcz idealne...ale ciągnie mnie do przedmiotów, mebli "niedoskonałych" i jak tu zrozumieć kobietę...Michał jesteś wielki! ;D;*
Stolik nie jest idealnie wykończony, ma kilka ubytków, ale taki miał być, taki był nasz cel ;)
Uwielbiam najbardziej te rzeczy, które zrobiliśmy sami...są niepowtarzalne, takie NASZE
i robią niesamowite wrażenie, także na gościach ;)
Wspaniałego tygodnia ;*

